Pokazywanie postów oznaczonych etykietą komplet. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą komplet. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 24 lutego 2013

Urodzinowa wymianka u Sylwii-Luny

Wzięłam udział w wymiance urodzinowej u Sylwii-Luny. Moją parą wymiankową była Wisia.
Oto co od niej otryzmałam:
(przepraszam za jakość zdjęć, robiłam je z fleszem, bo już późno było, a zapomniałam poprawić)




Dostałam niebieski komplet zrobiony techniką sutasz. Podusie z różyczkami i mnóstwo słodkości. Wszystko ślicznie opakowane, każde osobno... Bardzo dziękuję.
Niestety moja paczuszka się opóźniła i dopiero jutro wyślę ją do Wisi - zawinił preparat do spękań. Mam nadzieję, że spodoba się Jej to co wyślę.



wtorek, 25 września 2012

sznury na szydełku - trzy wersje


Witajcie po jakże długiej przerwie. Nie będę się tłumaczyć, bo szkoda na to czasu. Ostatnio i tak mi to nie wychodzi.

Dawno nie robiłam nic z haftu koralikowego, wciągnęło mnie ponownie szydełko. Zrobiłam 2 komplety i naszyjnik, to tylko te co są wykończone. Bo mam jeszcze jeden naszyjnik i jeden zaczęty, i kilka jeszcze nawleczonych. Jednym słowem sporo roboty przede mną - no może nie jednym słowem :)

Pierwszy otrzymał takie kolory, bo tylko takie w danej chwili miałam. Do tego ładnie do siebie pasowały i cóż, bardzo je lubię:

Niebieski-czarny-srebrny/szary-czarny (2+1+2+1)

Koraliki drewniane chyba 3mm. Bardzo fajnie i szybko się z nich robi. Naciągnęłam ile miałam i udziergałam:





Jak widać komplecik. Pojechałam po całości. Naszyjnik, bransoletka i kolczyki. Wszystko leciutkie, wyraziste, dla mnie idealne. A i najważniejsze - moje na zawsze :)

Drugi komplecik powstał na ślub braciszka ciotecznego (pozdrawiam gorąco jeśli tu zaglądasz). Kolory miały pasować do sukienki, której w ostateczności nie założyłam :p Eh, kobieta zmienną jest :)
Ale komplet jak najbardziej wzbogacił moją, jakby to nazwać, kreację :)
Kolorki to szary mat, czerń, hematyt i połyskujące, nieco perłowe, no właśnie jak ten kolor nazwać, przygaszona czerwień...(sekwencja 1+3+1+1+3+1=10 w rzędzie, mniej więcej tak to wygląda).

Naszyjnik zapinany na magnesik. Bransoletka może nieco krótka, ale tyle razy mierzyłam, że się widocznie w końcu pomyliłam. Kolczyki koła ze sznurka na szydełku właśnie, taki mały eksperyment. Fajny efekt i na pewno pasują do reszty. Samodzielnie również robią niezłe wrażenie. Dyndają sobie na łańcuszku, swoją wagę mają, ale moje uszy już sporo zniosły, więc mi odpowiadają.





Na koniec (dzisiaj, bo jest tego więcej) naszyjnik również z drewnianych koralików, ale tzw. spiralka. Jeden z koralików jest większy dzięki czemu powstaje samoistnie spiralka i naszyjnik zyskuje odmienny wygląd. Moim zdaniem ciekawy wzór, kolory mogą być (takie zostały po poprzednich naszyjnikach), trochę trudniej się robi, ale bez przesady. Jedynie zapięcie chciałam zrobić sama, bo nie mam tak dużego i trochę mi nie wyszło - do poprawki. Spróbuję na pewno z drobniejszych koralików szklanych, efekt powinien być świetny.


Następnym razem będzie bardziej filcowo i nieco spinkowo. Do zobaczenia!!

piątek, 15 czerwca 2012

Energetyczny komplet na szydełku

Dawno nie robiłam nic na szydełku. Nie dlatego, że nie miałam na nie pomysłu, ale po prostu nie chciało mi się nawlekać tych "kilometrów" koralików. W dodatku ostatni sznur na szydełku, którego nie widzieliście jeszcze, zrobiłam z drobnych koralików na nitce, którą wyszywam haft koralikowy. Niby wszystko ładnie wygląda (choć może nie idealnie, bo gubię się w jednokolorowych sznurach), ale wierzcie mi strasznie ciężko się je robi, nitka jest cieniutka i często ucieka z szydełka. Wolę robić na kordonku. Nie próbowałam jeszcze wcisnąć drobnych koralików na kordonek - a może jeden sznur tak zrobiłam? No nie ważne. Postanowiłam wykorzystać kupione jakiś czas temu drewniane koraliki, specjalnie je do tego celu zakupiłam. Nie mogłam się zdecydować na kolory, więc pomogła siostra. Domyślacie się co z tej pomocy wynikło? Dla kogo zrobiłam sznur? Tak, tak, dla siostry. Eh, ona to ma dobrze ze mną :p

Energetyczne kolorki - pomarańcz, żółty, jasna zieleń i ciemna zieleń. Kombinacja 2-1-1-2. Piękne kolorki, ładnie ze sobą współgrają. Nie wiem ile dokładnie zużyłam koralików, nawleczone zostało wszystko co miałam z tych kolorach. I powiem Wam, że zostało 6 koralików - na jeden rządek :) Zużyłam niemal wszystkie, za to zrobiłam taki porządny komplet. Naszyjnik, bransoletka i kolczyki, wymyślone w trakcie szydełkowania bransoletki. Udziergałam kawałek bransoletki, a potem zrobiłam sobie przerwę i tak dla żartu spytałam siostry czy ładny kolczyk jej zrobiłam. Tak jej się spodobały, że od razu zdecydowałyśmy, że uzupełnią komplet. Owszem potem miałam trochę kombinowania jak je uwiesić na uchu, ale efekt? Cóż, wystarczy, że powiem, że dla siebie też już zaczęłam robić komplecik :D Z kolczykami obowiązkowo!!

A oto komplet w całej okazałości:


Naszyjnik nie jest bardzo długi, ale też nie pod samą szyje. Taki w sam raz, zwłaszcza, że siostra jest szczupła i wysoka. Zapinany na karabińczyk.




Bransoletka zapinana na wcisk. Świetne zapięcie kupione w Jablonexie. Było w dobrej cenie, ale nie sądziłam, że więcej nie będą mieli ich w dostawie i wzięłam chyba tylko 2, strasznie żałuję. Wiecie, mądry Polak po szkodzie.
Za dużo nie narobiłam się przy bransoletce, bo na chudy nadgarstek nie potrzeba zbyt wielu rzędów :p



Na deser zostawiłam kolczyki. 18 rzędów zakończonych taką samą czapeczką jak naszyjnik i bransoletka, ale tylko z jednej strony. Z drugiej jasno zielony koralik w kształcie "spuchniętego ryżu" na szpilce przeciągniętej przez środek sznura. Gdy tylko przyczepiłam czapeczkę, jeszcze bez bigla, od razu kolczyki skojarzyły mi się z wojownikami w hełmach. Wyglądały strasznie uroczo, jak na wojowników oczywiście :)
Z biglami już nie są takie waleczne :) Choć nadal słodziutkie.




Cały komplet wyszedł świetnie. Bardzo fajnie się go robiło. Bez problemów, szybko i równiutko. Drobne koraliki często chowają się w środek sznura, nitka ucieka, gubię koraliki w rzędach itd. Tak jest lepiej i wszyscy są zadowoleni. A przecież o to właśnie chodzi.

Mój komplet jest w innych kolorach. Na razie nie zdradzę jakich. Zrobiłam już naszyjnik, ale jeszcze nie wykończyłam. Reszta czeka na chwilkę wolnego czasu.

Następnym razem pokażę kolejny sznur na szydełku, ale nie mój zestaw, tylko coś innego. Sznur na szydełku w innym wydaniu. Ja jeszcze takiego nie robiłam, choć w sieci często się takie pojawiają. Dla mnie to jednak nowość. Ale to następnym razem :D

środa, 13 kwietnia 2011

Bawole oko i niebiesko-czarny

Dzisiaj wrzucam zdjęcia dwóch projektów. Jeden na zamówienie dla przesympatycznej Asi z kursu, na który obecnie chodzę - niebiesko-czarny. Oraz drugi z bawolim okiem, że tak powiem - do wzięcia.

Niebieski kamień (niestety nie wiem jak się nazywa, przybył do mnie z USA) obszyłam czarnymi matowymi ziarenkami. Tylko koraliki najbliżej kamienia są przyszyte do "podłoża", resztę uplotłam za pomocą ściegu peyote. Na obrzeżach i w 4 "rogach" kamienia znajdują się drobniutkie niebieskie ziarenka w niebieskim odcieniu, może nawet są błękitne. Niebieskie koraliki złączyłam ściegiem herringbone tzw. rybiej ości lub jodełki (takie tłumaczenie także się pojawia w dostępnych na naszym rynku książkach o tworzeniu biżuterii). Całość powiesiłam na czernionym łańcuszku. Dodałam również kolczyki do kompletu, także zawieszone na łańcuszku.









Projekt z bawolim okiem miał wyglądać inaczej. Miałam w głowie pomysł, ale gdy dotarłam do pewnego momentu, doszłam do wniosku, że więcej nie trzeba go ozdabiać, bo sam w sobie jest bardzo ładny. Wystarczyła tylko ramka z czarnych koralików błyszczących i matowych oraz akcent kolorystyczny na samym brzegu. Do tego delikany sznureczek z ziarenek i owalne poduszeczki z bawolego oka. Oczywiście kolczyki także zrobiłam do kompletu - większym zainteresowaniem cieszą się komplety niż pojedyncze naszyjniki.









Na razie więcej projektów już nie mam. Zaczęłam wcześniej jeszcze dwa, ale brakuje wieszania, więc na razie ich nie liczę. Jestem także w trakcie robienia naszyjnika dla Cioci Eli. Będzie to sznurek z koralików na szydełku w trzech kolorach: fioletowym, białym i czarnym. Zrobiłam już ok. 10cm. Najżmudniejszą częścią było nawleczenie ponad 6m koralików na włóczkę, zanim zacznie się pracować szydełkiem. Włóczka jest dość tępa i gruba, więc ciężko się nawlekało. Dobrze, że udało mi się wepchnąć kordonek w oczko igły do koralików, bo nawlekając po jednym koraliku "ręcznie" zajęłoby mi to wieczność! Także sznurek powoli powstaje, wygląda bardzo ładnie. Mam nadzieję, że Cioci się spodoba :)

poniedziałek, 11 kwietnia 2011

Wykończony i zakupy

W ramach zakupów na wystawie i giełdzie minerałów i wyrobów jubilerskich Interstone udało mi się dokupić "brakujący element" do bordowego naszyjnika, który już jakiś czas sobie leżał i czekał na dokończenie. Kupiłam bordową wstążkę, pasuje kolorem i odciąża optycznie zdobiony wisior przez co zyskał on na lekkości. Dorobiłam jeszcze pasujące kolczyki.

Wydaje mi się, że na żywo wygląda nawet lepiej. Ma ładniejszy odcień i fasetki na kamyczkach ładnie odbijają światło. Żółte akcenty rozświetlają całość.






Oprócz zdjęć naszyjnika, chciałam się pochwalić pozostałymi zakupami z targów Interstone. Nakupowałam kamyczków do obszywania haftem koralikowym. Nieźle się naprzebierałam, żeby wybrać coś ciekawego i za rozsądną cenę. Załapałam się na kilka cen promocyjnych, gratisów i dobrych okazji. I znów kupowałam u tych samych sprzedawców, mają najlepsze ceny i wybór kamieni. Do tego większość z nich jest "zainteresowana" właściwą obsługą klienta, mają do każdego indywidualne podejście, dzielą się swoją pasją, nazwami kamieni i ich pochodzeniem. Ale bywają też tacy, od których nie można uzyskać informacji o cenie danej rzeczy, bo ważniejsi są bogatsi klienci robiący duże zakupy, albo po prostu wybierający najdroższe i niekoniecznie najładniejsze produkty. To przykre, bo każdy powinien być traktowany jak najlepiej. Na szczęście jeszcze dobrzy sprzedawcy się zdarzają :)

A to moje skarby:








Udało mi się nawet załapać na korzystną według mnie promocję na kaboszony. Dostawało się torebkę strunową i należało wypchać ją kaboszonami, ale tak żeby można było ją zamknąć. Torebeczka kosztowała 20zł. Wybrałam jak najwięcej dużych kaboszonów i dokładnie układałam w torebce, potem dodałam mniejsze, żeby wypełnić przestrzenie między tymi większymi. Niezły zakup. Nie tylko z tego zakupu jestem zadowolona, wszystkie kamienie jakie kupiłam są prześliczne i mam nadzieję powstanie z nich coś wyjątkowego. Jeden z nowych kamieni już zyskał nową oprawę. Ale tym pochwalę się następnym razem. :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...