Pokazywanie postów oznaczonych etykietą filcowanie na mokro. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą filcowanie na mokro. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 14 lutego 2013

Zaległe

Wisior z kamieniem Turitella - skamieniałe muszelki ślimaków. Kamyk prosto z Targów Biżuterii i Minerałów.


Filcowe kolczyki kwiatki - maczki (filcowane na sucho igiełką; ok. 4-5cm):


Duża filcowa róża z mieszanki koloru niebieskiego (kolor przekłamany przez flesz, ok.10cm) filcowana na sucho:


I jeszcze starsze:

chabrowo-czekoladowe kolczyki kółeczka robione na szydełku (malutkie)


Biały filcowy kwiatek robiony igiełką na sucho (ten jest spory):



Kwiatek - storczyk ufilcowany na mokro, ale połączony w całość przy pomocy igły do filcowania:



Tyle znalazłam, nie pamiętam czy było coś jeszcze. Jak tylko coś znajdę dorzucę na bloga.

środa, 11 maja 2011

Czerwona Afryka zachodzącego słońca

Minęło trochę czasu odkąd zaprezentowałam coś nowego. Nie jest tak, że nic nie robiłam. Wręcz przeciwnie, robię kilka projektów na raz i żaden nie był skończony, więc trochę zaniedbałam bloga. Mam już co pokazać. Będą trzy projekty, ale dziś pojawi się tylko jeden. Nie wrzucę wszystkiego na raz, bo nie będę miała o czym pisać następnym razem :p A przy okazji może rozbudzę Waszą ciekawość? :)

Ten wisior z malowanej masy perłowej zaczęłam już jakiś czas temu. Jak zwykle brakowało mi pomysłu na wykończenie - nie wiedziałam na czym go powiesić, żeby dobrze się całość uzupełniała. Postawiłam na spiralkę, dość prosta, ale ładnie wygląda. I jakby dodała mu lekkości i może tajemniczości... Kolory koralików starałam się dopasować do barw występujących we wspomnianej już masie perłowej. Ma ona umalowany wzór jakby dzikiego kota. Do tego beżowe połyskujące delikatnie koraliki i czerwono-brązowe. Na samym brzegu kolejna masa perłowa tym razem w nietypowym kształcie, nieregularne bryłki o trójkątnym przekroju. Wszystko ładnie odbija światło, kolory dobrze współgrają.

Dziś, zaczynając pisać tego posta, naszyjnik ten skojarzył mi się z Afryką i ciepłym światłem zachodzącego słońca... Ciepło, przytulnie, trochę dziko i egzotycznie... Ale może Wam skojarzy się inaczej?






 
(A co sądzicie o zdjęciach biżu? Czy aranżacje ich nie przytłaczają? Nie odwracają uwagi od biżuterii?)

aktualizacja posta:
[I już naszyjnik znalazł nową właścicielkę, która jeszcze nawet o tym nie wie - dostanie go w prezencie.]

[Z uwagi na na błąd aktualizacji serwisu zniknęły niektóre komentarze, te najnowsze. Podobno mają zostać odzyskane, ale nie ma pewności. Nie mam już na to wpływu. Ale dziękuję za ciepłe słowa od Kamilki i rady Weroniki. Na szczęście google wysyła maile z informacja o nowych komentarzach :)]

sobota, 26 lutego 2011

Zrób mi coś do "tego"

Witajcie po małej przerwie. Trochę jestem zabiegana. Zapisałam się na kursy, żeby nieco popchnąć moje szanse na znalezienie jakiejś pracy. Jeden kursik, a właściwie szkolenie już skończyłam. Dotyczyło ono zakładania własnej działalności. Miało mi rozjaśnić w głowie, żebym się wreszcie zdecydowała czy chcę otworzyć sklep z biżuterią i materiałami do jej tworzenia czy nie, ale nie pomogło. Chociaż kursik całkiem fajny.

Drugi kurs jest bardziej nakierowany na uzyskanie nowej umiejętności, więc powinien bardziej się przydać, choć tak wymaganego doświadczenia nie zastąpi. Jest to kurs grafiki komputerowej. Bardzo mi się podoba i mam nadzieję, że pomoże mi znaleźć pracę, bo bardzo mnie ta grafika zainteresowała. Kurs będzie trwał niemal do końca maja, więc jest to jeden z porządniejszych kursów. Dlatego mam mniej czasu żeby tu zaglądać, oglądać prace innych blogerek czy wreszcie sama tworzyć coś nowego i dodawać wpisy tutaj. Ale postaram się wygospodarować dla Was czas :P

Chciałam najpierw dodać obiecane fotki kompletu z tygrysim okiem. Jednak okazało się, że chyba na ich obróbce będę musiała spędzić więcej czasu, gdyż robiłam je bez zastanowienia, bo jakiś kiepski dzień miałam. Chciałam je teraz zrobić od nowa, ale jak na złość dziś słońce nie raczyło się pojawić i nie tylko jest szaro, ale sama nie mam na nic ochoty. Udało mi się chociaż włączyć komputer i napisać tego posta.

Dodam wcześniej zrobiony naszyjnik, a właściwie wisior na łańcuszku. Został on zrobiony na prośbę właścicielki kolczyków, do których miał pasować. Nie była to łatwa sprawa, ale udało się. Pokaże jak wyglądają razem kolczyki i wisior. Przepraszam za jakość zdjęcia, ale zrobiłam je komórką z braku aparatu pod ręką, zapomniałam je potem poprawić.


Co o tym myślicie? Chyba pasuje, co nie? Ważne, że właścicielka kolczyków była zadowolona.

Obszyłam szklany kamyczek w podobnym kolorze do tego z kolczyków haftem koralikowym grafitowymi koralikami. Potem ściegiem peyotowym i rybią ością dodałam jakby falbankę wkoło. Do tego frędzelki, malutkie, również z koralików podobnych do tych z kolczyków. Całość uwiesiłam na czernionym łańcuszku, bardzo pasował do grafitowych koralików.







Mam nadzieję, że jakość tych zdjęć nie jest aż taka zła. Ostatnio nie mam pomysłów na ciekawe zdjęcia i światło też nie dopisuje.

Podłubię przy tych zdjęciach z tygrysim kompletem i jak tylko skończę to wrzucę, chyba że chęci już mi dziś nie starczy :P

Do usłyszenia następnym razem. I zostawcie proszę po sobie jakiś ślad, żebym wiedziała, że ktoś to w ogóle czyta :P Chociaż wiem, że parę osób zagląda, za co DZIĘKUJĘ!

środa, 1 grudnia 2010

W tak zwanym międzyczasie

Wiadomo, że jak się ciągle robi to samo, traci się kreatywność i świeżość pomysłów. Dlatego warto czasem spróbować czegoś innego, by odświeżyć umysł.

Przeglądając dość liczne książki o tworzeniu biżuterii, postanowiła spróbować nowego ściegu. Spiralny ścieg peyote'owy wydawał się najciekawszy. Zrobiłam mały kawałek i od razu mi się spodobał. Tak się rozpędziłam, że wykonałam nim cały długi naszyjnik! Można owinąć się nim dwa razy :P

Wybrałam większe koraliki 3mm, żeby dobrze widzieć próbkę ściegu, jednak na naszyjnik ten rozmiar okazał się idealny.

Segment tej robótki zaczynał się od 40 koralików do podstawowego rzędu. Z takiego właśnie kawałka zrobiłam kolczyki na tej samej zasadzie, dodałam jednak więcej rzędów, bo aż 5. (W naszyjniku były tylko 3.)


Gdy naszło mnie na tematykę ślubną (w trakcie powstawania tego białego naszyjnika z kaboszonkiem), zrobiłam także kolię z siatki w tych samych kolorach: białym i srebrnym.
Wypróbowałam także obszywanie agatu drobnymi koralikami tak, aby znajdowały się one tylko przy brzegu kamienia i nie zasłaniały żadnej ze stron. Sporo się nagimnastykowałam, gdyż nieprzymocowany agat do żadnego podłoża ciągle wyskakiwał z koralikowej "obroży". Powiesiłam go na łańcuchu St. Petersburgskim, także podejrzanym z książeczki. (Zamieściłam już ten naszyjnik w poprzednim poście, jednak tutaj może nawet lepiej pasuje.) Całość pięknie się błyszczy złotem, a delikatny kremowy agat dodaje naszyjnikowy subtelności.

 Jeszcze jeden naszyjnik z przewagą złota i odrobiną fioletu powstał z kwadracików z rurek i drobnych koralików za pomocą ściegu right-angle (zwanym po prostu ściegiem prawym). Prosty i lekki, a  jednocześnie dość elegancki.


W moich przygodach z tworzeniem bizuterii nie mogło zabraknąć także filcowania (na morko). Kilka kuleczek zrobiłam już wcześniej, jednak tym razem postanowiłam zrobić coś metodą rolowania (najczęściej są to płaskie formy) i na okrągło (czyli bez szwów, a mimo to wszystko się trzyma jak należy). Zrobiłam najpierw małą próbkę, która miała zostać potem wisiorem, ale jest trochę za gruba.

Trójkącik zrobiłam z... aż wstyd się przyznać... z psiej sierści. Oczywiście nie ogoliłam własnego psa (ani cudzego :P ), tylko wykorzystałam sierść po wyczesaniu go szczotką. Dodałam z fioletowej wełny literkę "M" na środku. Śmiałam się, że to pierwsza łatka do zimowego ubranka, ale nawet gdybym chciała je zrobić i tak bym nie zdążyła - dziś jest już ok. -11 stopni.

Techniką rolowania na okrągło zrobiłam etui na telefon komórkowy z podpiętymi zestawem słuchawkowym, który nie mieścił się do zwykłego etui. Fioletowy, bo to ulubiony kolor siostry. Zapomniałam napisać, że to w prezencie dla niej było właśnie.
W zasadzie, w środku jest on niebieski i przy różnym oświetleniu daje inny odcień fioletu, ale gdybym nieco nie oszukała nie starczyłoby mi wełny. Ważne, że się spodobał i jest przydatny.
Jeszcze jedna koralikowa plecionka. Na podstawie wzoru z internetu zrobiłam sobie taki wisior,rueda pazdani), ale pomyślałam, że z mniejszych rurek można zrobić kolczyki. Jak pomyślałam tak zrobiłam. Oto efekt. Delikatne, lekkie i eleganckie niczym koronka. Zawiesiłam na biglach olbrzymach, by nie zniknęły w dłuższych włosach.

Wzór na broszkę (znowu z książki) zmieniłam na kolczyki i wisiory. Jeszcze ich nie wykończyłam, gdyż zajmuję się teraz haftem koralikowym, ale najważniejsza część już jest. Dwie pary kolczyków i dwa wisiory (jeden ma już nawet wieszanie).


W rzeczywistości mają ładniejszy kolor i delikatnie się mienią.

Tyle udało mi się zrobić w tak zwanym międzyczasie, próbując czegoś nowego. Wracam teraz do haftu koralikowego. Jak na razie na nic innego nie mam ochoty :P

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...