Pokazywanie postów oznaczonych etykietą peyote. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą peyote. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 14 lipca 2011

Anielskie kolczyki

To już piąty post dzisiaj, ale obiecałam, że wszystko nadrobię.

Ostatnie pokażę kolczyki, takie jak kiedyś zrobiłam do kompletu dla Cioci. Anielskie kolczyki, tak je nazywam. Tym razem zrobiłam je dla fryzjerki na zamówienie. Nie rozpisuję się, bo już kiedyś o nich pisałam. Wzór zaczerpnięty z magazynu z USA, jest to fragment naszyjnika przerobiony na potrzeby kolczyka.




Zdjęcia zrobiłam z lampą, bo pogoda nie dopisała, a i mało czasu miałam...

To jak już nadrobiłam braki, to pewnie jakiś czas cisza będzie na blogu. Jak pisałam w poście o zakupach, nie mogę sobie jeszcze zorganizować czasu po pracy. Musze się ze wszystkim oswoić i przywyknąć. Nie mam też nowości z biżuterii, ale coś tam w końcu wydziergam :)

poniedziałek, 11 kwietnia 2011

Wykończony i zakupy

W ramach zakupów na wystawie i giełdzie minerałów i wyrobów jubilerskich Interstone udało mi się dokupić "brakujący element" do bordowego naszyjnika, który już jakiś czas sobie leżał i czekał na dokończenie. Kupiłam bordową wstążkę, pasuje kolorem i odciąża optycznie zdobiony wisior przez co zyskał on na lekkości. Dorobiłam jeszcze pasujące kolczyki.

Wydaje mi się, że na żywo wygląda nawet lepiej. Ma ładniejszy odcień i fasetki na kamyczkach ładnie odbijają światło. Żółte akcenty rozświetlają całość.






Oprócz zdjęć naszyjnika, chciałam się pochwalić pozostałymi zakupami z targów Interstone. Nakupowałam kamyczków do obszywania haftem koralikowym. Nieźle się naprzebierałam, żeby wybrać coś ciekawego i za rozsądną cenę. Załapałam się na kilka cen promocyjnych, gratisów i dobrych okazji. I znów kupowałam u tych samych sprzedawców, mają najlepsze ceny i wybór kamieni. Do tego większość z nich jest "zainteresowana" właściwą obsługą klienta, mają do każdego indywidualne podejście, dzielą się swoją pasją, nazwami kamieni i ich pochodzeniem. Ale bywają też tacy, od których nie można uzyskać informacji o cenie danej rzeczy, bo ważniejsi są bogatsi klienci robiący duże zakupy, albo po prostu wybierający najdroższe i niekoniecznie najładniejsze produkty. To przykre, bo każdy powinien być traktowany jak najlepiej. Na szczęście jeszcze dobrzy sprzedawcy się zdarzają :)

A to moje skarby:








Udało mi się nawet załapać na korzystną według mnie promocję na kaboszony. Dostawało się torebkę strunową i należało wypchać ją kaboszonami, ale tak żeby można było ją zamknąć. Torebeczka kosztowała 20zł. Wybrałam jak najwięcej dużych kaboszonów i dokładnie układałam w torebce, potem dodałam mniejsze, żeby wypełnić przestrzenie między tymi większymi. Niezły zakup. Nie tylko z tego zakupu jestem zadowolona, wszystkie kamienie jakie kupiłam są prześliczne i mam nadzieję powstanie z nich coś wyjątkowego. Jeden z nowych kamieni już zyskał nową oprawę. Ale tym pochwalę się następnym razem. :)

środa, 24 listopada 2010

Ach te początki...

Jak każda biżuteryjka zaczynałam od prostego nawlekania koralików jeden za drugim w różnych konfiguracjach. Były to najczęściej kolczyki, mniej lub bardziej udane.




Potem były próby oplatania drutem, zwłaszcza kolczyków. Ciężko to jeszcze nazwać wire-wrappingiem, ale takie są początki.
 













W ogóle na początku pochłaniało mnie tylko robienie kolczyków. Bransoletki pojawiały się sporadycznie. Naszyjniki, tak na prawdę robię od niedawna. Pierwszy był na zamówienie, ale okazało się, że kamienie były za małe dla tej osoby i teraz należy on do mnie.
(Zdjęcia niestety nie są zbyt pomysłowe ani najlepszej jakości, bardziej wciągało mnie tworzenie biżuterii.)

Był też eksperyment ze sznurkiem - również na prezent, tym razem dla Cioci.
No i wreszcie po kursie biżuterii hand-made, zainteresowałam się co można zrobić z tych małych koralików, które do tej pory uważałam za nieprzydatne.

 Oto co udało się stworzyć na kursie: (chyba nic nie pominęłam, oprócz jednego na szydełku)

 










I moja duma, na zakończenie kursu do sesji zdjęciowej zrobiłam ten naszyjnik na sznurku. Trwało to jakieś bite 4 dni!! Do dziś wszyscy się nim zachwycają!


Natchnęło mnie po kursie na naszyjniki, wisiory...



 bransoletki i kolczyki...

 

kwadratowe plecionki...











Gdy już nie wyobrażałam sobie biżuterii bez drobnych koralików, zaczęła się moja przygoda, a raczej nowa fascynacja haftem koralikowym. Ale to już historia na kolejnego posta...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...