Malutka herbaciarka z afrykańskim wzorem na herbatę Rooibos do pracy. Oczywiście dla mnie :))
Moje twórcze zmagania z koralikową materią, czyli co z koralików można zrobić dodając do nich twórczą pasję i serce.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dekupaż. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dekupaż. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 14 lutego 2013
poniedziałek, 11 czerwca 2012
Pudełko dla Mamy
Wybaczcie mi tak długą nieobecność. Nie będę się tłumaczyć, bo przecież nikt nie chce o tym czytać. I nie o tym jest ten blog. Liczy się rękodzieło.
Jedynie przeproszę, że nie zaglądałam na Wasze blogi nad czym ubolewam strasznie. I pewnie nie będę fizycznie w stanie przejrzeć wszystkiego z tego miesiąca, bo chyba aż tak długo mnie nie było.
Na początek nadrabiania nieobecności pokażę Wam pudełeczko jakie zrobiłam dla Mamy. Miało być na Dzień Mamy, ale nie wytrzymałam i dałam je wcześniej. Jak najbardziej się podobało.
Mama sama wybrała główny motyw - gejszę, reszę dobrałam sama i była to niespodzianka.
Przeznaczeniem pudełka jest przechowywanie talii kart, ale było na tyle ładne, wręcz słodkie, że nie mogłam się oprzeć. Przecież inne drobiazgi też można tam schować. Wymiary to chyba ok. 14x8x5,5 cm.
Na wierzchu jest wspomniana gejsza z serwetki, którą dostałam od Anabell. Boki pudełka zdobią listki na czerwonym tle. Dół także pomalowałam na czerwono, nawet miałam idealny odcień i nic nie musiałam mieszać farb (bo tak ładnie to by nie wyszło). W środku za to niespodzianka. Zamiast kontynuacji czerwonego motywu jest czarny. Kwiaty brzoskwini na czarnym, pasiastym tle z szarym napisem. Według mnie wszystko do siebie pasuje. Nawet ja byłam zachwycona, a rzadko jestem aż tak zadowolona ze swojej pracy. Najważniejsze jednak, że podoba się Mamie!
Jeszcze parę drobiazgów czeka na pokazanie. Mam nadzieję, że znajdę chwilkę, żeby je Wam pokazać. Do zobaczenia!!
wtorek, 17 kwietnia 2012
Świeczniki i wachlarze
Świeczniki - najbardziej kłopotliwa rzecz dla Ani. A zapowiadało się lekko, łatwo i przyjemnie. Przezroczyste, szklane, z krokusami, na podgrzewacze... Kupiłam specjalnie primer do szkła. Wszystko ładnie pięknie, ale jakiś strasznie rzadki i spływał. Gdy wreszcie się wysuszyły, misternie wycięłam krokusy z trawką nieznośną i zabrałam się za klejenie. I tu tak zwany ZONK... porobiły się gluty, ciągnące i grudowate... Myślałam, że jak wyschnie nie będzie źle, ale było tragicznie. Nie pozostało nic innego jak zmyć i zacząć od nowa. Wycięłam ostatnie 3 żółte krokusiki z serwetki i zastanawiałam się jak to zrobić. W końcu zajrzałam do książek o dekupażu i pogrzebałam w internecie... W końcu mnie olśniło, że takie przezroczyste świeczniki, żeby przechodziło przez nie światło podgrzewaczy robi się z papierem ryżowym. No i strzał w dziesiątkę. Wiem, że pewnie teraz czytacie i śmiejecie się pukając się w czoło, ale ja dopiero zaczynam i nie miałam jeszcze styczności z papierem ryżowym. Niby widziałam w książce, widziałam świeczniki-kielichy itp. ale od razu na to nie wpadłam. Na szczęście, dla moich skołatanych nerwów i dla Ani oczywiście udało się dokończyć świecznik i dorobić drugi z granatowymi krokusami - wszystko miało pasować od zadanej palety barw jak poprzednio. Na dole domalowałam pasek farbą we właściwym kolorze, żeby świeczniki były takie bardziej wykończone.
Napisałam się, że hoho, a teraz zdjęcia.
Żółty:
Trzy zdjęcia, żeby było mniej więcej widać jak wzór rozkłada się dookoła.
Granatowy:
Chyba mniej więcej widać...
I drugie kolczyki, tym razem wachlarze ze wzoru Weraph - zielone, bardzo wiosenne.
Bez bigli na zdjęciu, bo nie wiedziałam jakie przypiąć.
Zostały jeszcze broszki filcowe i chyba już będzie wszystko.
C.D.N.
piątek, 13 kwietnia 2012
Iryski i bonus
Dla Ani wykonałam szkatułkę na listy. Ozdobiłam ją ciemnofioletowym irysem, beżowymi wzorkami a'la koronka i fioletowym szlaczkiem. A dla niespodzianki w środku umieściłam, takiego samego iryska, ale wyciętego w owalu, otoczonego srebrnymi naklejanymi ozdobnikami.
Wolno idzie mi przedstawianie paczuszki dla Ani, więc dziś bonusik i będzie jeszcze jedna rzecz. Kolczyki świderki, zwane również DNA. Rdzeń jest czarny, reszta koralików w dwóch rodzajach granatu (dają ładny kontrast chyba ze względu na wykończenie powierzchni koralików, a na tym zależało Ani, właśnie na tym kontraście).
Bardzo Wam wszystkim dziękuję za komentarze, bardzo miło je czytać i łapię się na tym, że czytając je bezwiednie się uśmiecham :D Bardzo lubię pokazywać na blogu to co robię, bo wiem, że ktoś zajrzy i podzieli się swoją opinią, doradzi, a nawet skrytykuje (bardzo proszę, nie mam nic przeciwko :P). Potem czytam to wszystko, te słowa płynące z Waszych serc i wiem, że WARTO. Tak po prostu warto!!
Dziękuję.
C.D.N.
czwartek, 12 kwietnia 2012
Podkładki z Van Goghiem
Van Gogh, mój ulubiony malarz i jak się okazało Ania również go bardzo lubi. Chciałam podkładki pod kubki z jego obrazami dalej w kolorystyce żółcienie i granat. Oto one:
Słoneczniki
Gwieździsta noc
Irysy
Całość polakierowana lakierem rozpuszczalnikowym w spreju. Piękny połysk i mam nadzieje - starczą na lata :p
Aż żal mi było się z nimi rozstawać :D
Dopisane:
Faktycznie zapomniałam napisać, że to nie są serwetki, bo dwa obrazy byłyby za duże a Gwieździstej nocy w ogóle nie było, dlatego za radą Ani-Anabell w zakładzie poligraficznym wydrukowali mi kopie o właściwej już wielkości. Kasa żadna, a efekt super.
Dzięki Aniu :)
środa, 11 kwietnia 2012
Słonecznikowy chustecznik
Dzisiaj ciąg dalszy pokaźnej paczuszki, wykonanej dla Ani.
Chustecznik w pasujących kolorach do tacy tj. żółcienie i granat. Boki oklejone metoda na żelazko, serwetką ze słonecznikami, które uwielbiam. Na wierzchu granatowe tło ze złotymi delikatnymi spękaniami. Pierwszy raz robiłam spękania na tak sporej powierzchni. Do tej pory jedynie próbowałam na tekturce czy podkładkach pod kubki. Eksperyment udany :)
Jedyne co mi się nie podobało, to to, że zużyłam półtora opakowania lakieru rozpuszczalnikowego w spreju (oczywiście nie tylko na to pudełko) i byłam zawiedziona jego wydajnością i rozprowadzeniem na powierzchni. Ale wygląda niemal jak lustro :)
Na drugim zdjęciu kolor nie jest właściwy, ale tylko tak mogłam zrobić spękania, żeby było je widać. Za to połysk jak najbardziej prawdziwy.
Spód pudełka pomalowałam żółtą -słoneczną farbą, żeby było takie wykończone...
Patrząc na takie pudełko, aż chce się mieć katar :D (Odpukać w niemalowane, katar precz :p).
czwartek, 5 kwietnia 2012
Spotkanie
Miałam nie pisać o całkiem prywatnych sprawach niedotyczących bloga czy w ogóle rękodzieła. Ale pośrednio to o czym chcę napisać łączy się z tym tematem, więc czuję się usprawiedliwiona.
Ostatnie dwa dni były ciężkie. Na prawdę poczułam co znaczy ciężki dzień - fizyczne i psychiczne zmęczenie dało mi się we znaki. We wtorek się nałaziłam i nadenerwowałam. W środę już od samego rana przeżyłam tzw. przygodę tramwajową - szkoda gadać. Wykończona dniem poprzednim i drogą do pracy, nie miałam nastroju i chciałam, żeby ten dzień się wreszcie skończył. Na szczęście sam koniec dnia zrekompensował mi wszystko! Ale po kolei...
Po południu, po pracy spotkałam się z koleżanką (nawet ośmielę się napisać przyjaciółką i mam nadzieję że jest to przyjaźń obustronna), z którą chodziłyśmy razem do podstawówki i gimnazjum. Potem nasze drogi nieco się rozeszły, chociaż spotkałyśmy się jeszcze kilka razy w towarzystwie dwóch innych koleżanek na krótkie pogaduchy. Ale minęło trochę czasu i dopiero teraz udało nam się dogadać szczegóły i spotkałyśmy się "po latach". Ania aktualnie robi doktorat z biotechnologii w Danii. Na święta przyjechała do domu i na moje szczęście upchnęła mnie w swoim grafiku spotkań i odwiedzin. :) Powiem Wam szczerze, że jeszcze nigdy nie przegadałam z taką przyjemnością ciurkiem tyle godzin (ponad 4), gdzie każda z nas miała wiele do opowiedzenia, powspominania. Do tego świetnie się bawiłam, spędziłam na prawdę miło czas, wręcz odpoczęłam, zrelaksowałam się i energii starczyło mi nawet na dziś (mimo okropnie przygnębiającej pogody czuję się świetnie). Tak właśnie działa towarzystwo Ani! Jest to na prawdę bardzo pozytywnie zakręcona osoba i dokładnie taka jak ją zapamiętałam sprzed lat.
Po tym spotkaniu powiem Wam, że z przeszłości pamięta się na prawdę dziwne rzeczy. Bo np. pamiętam jak w podstawówce na korytarzu haftowałyśmy krzyżykami, jak Ania nauczyła mnie mereżki do obrabiania serwetek. To właśnie ona zaraziła mnie haftem krzyżykowym i może stąd właśnie wzięło się później moje zamiłowanie do haftu koralikowego?? Kto wie...
Ale spotkanie na pewno będę bardzo miło wspominać i mam nadzieję, że uda nam się spotkać znowu w niezbyt długim odstępie czasu.
A teraz kwestia dlaczego czuję usprawiedliwiona pisząc o tym wszystkim. Po pierwsze chciałam się podzielić pozytywnymi przeżyciami, bo na prawdę to spotkanie dodało mi energii i nastroiło pozytywnie (mam nadzieję, że na długo!). Po drugie zrobiłam dla Ani parę dekupażowych, filcowych i koralikowych drobiazgów. Ogólnie wzory wybrała Ania, ale do ostatniej chwili nie wiedziała jaki będzie ostateczny efekt. Wystawiłam jej cierpliwość na męki i niezłą próbę, dopiero w połowie spotkania pokazałam co zrobiłam. Była zachwycona i mam nadzieję, że szczerze, chociaż znając Anię (sama mi to powiedziała), powiedziałaby gdyby było coś nie tak. Kamień spadł mi z serca!!
Zrobiłam dwie filcowe broszki, jedna dla niej, jedna dla mamy. Kolczyki wachlarze dla jej koleżanki i świderki dla Ani. Podkładki pod kubki z obrazami Van Gogha. Szkatułkę na listy z irysami. Chustecznik w słoneczniki ze złotymi spękaniami. I granatową tacę również w słoneczniki, ale drobne. Zapomniałabym o świecznikach szklanych z papierem ryżowym i krokusami. Roboty było mnóstwo, ale satysfakcja z radości Ani BEZCENNA, jak mówią na reklamach :p To było niesamowicie miłe uczucie i taka satysfakcja, że moja praca się podoba, że wywołała uśmiech i radość, że Ania umieści to gdzieś w domku czy Danii i będzie z tego korzystać (bo nie wszystko musi być tylko do patrzenia, wolę przydatne rzeczy). No nie umiem opisać tego tak jak czuję, ale to jest na prawdę niesamowite!! To dla tego uczucia właśnie zajmuję się rękodziełem, pewnie nie tylko ja :D
Chciałam wrzucić od razu wszystkie zdjęcia, ale post byłby za długi, więc podzielę na kilka. Będę mogła wrzucić więcej zdjęć jednej rzeczy, żeby uchwycić wszystkie szczegóły...
Dziś: TACA
Oklejona papierem w słoneczniki i inne kwiatki. Pomalowana na granatowo. Polakierowana lakierem wodnym, a na wierzchu syntetycznym dla ochrony przy użytkowaniu, błyszczy się niemal jak tafla lodu :)
CDN...
poniedziałek, 12 marca 2012
Lawenda
W poprzednim poście napisałam, że pokażę wrzosowe podkładki. Tylko skąd mi się wziął ten wrzos? Przecież to lawenda, wrzosu chyba nawet nie mam. Zamotałam się, zdarza się. Więc prostuję. Podkładki z lawendą, z koszem z lawendą w nieco innej kompozycji niż w oryginale na serwetce (pewnie każdy kto zajmuje się deku ją ma). Bardzo mi się spodobały i na pewno jeszcze takie zrobię, ale na innym podłożu, że tak powiem. Te są na podkładkach korkowych. Kolejne będą na podkładkach HDF - cieńsze od MDFu i chyba bardziej wytrzymałe (większa gęstość). Tło to kolor pomiędzy beżem a żółtym (bardziej żółty), taki ładny kolor, taki mi pasował i taki mi się akurat rozmieszał. Pisałam już że talentu malarskiego nie mam, nadal mieszanie farb i próba uzyskania właściwego odcienia są dla mnie nie lada zagadką i wyzwaniem. Ale staram się. Raz się udaje a raz nie. Ale tu kolor pasował idealnie. Trochę zamieszania z kompozycją i się udało. Po naklejeniu wszystkich kawałków serwetki sama byłam zaskoczona, że wyszło aż tak dobrze.
czwartek, 8 marca 2012
Konwalie
Dzisiaj chciałam pokazać podkładki i łopatkę ozdobione motywem konwalii. Chustecznik i jedne podkładki pewnie pamiętacie, dziś nieco inna odsłona.
Podkładki korkowe, pomalowane na beżowy kolor, wypróbowałam na nich metodę na żelazko. Jak widać się udało, ładnie się trzyma bez zbędnych zagnieceń czy nierówności, poza strukturą samego korka.
Drugi projekt to łopatka, które ciągle wpadała w moje ręce i nie było na nią pomysłu. Przy okazji tych podkładek, wycięłam dodatkowe dwie konwalijki i napis. Oto ona:
W następnej kolejności czeka wrzos.
środa, 7 marca 2012
Afrykańskie świeczniki
Ostatnio miałam przyjemność spełnić prośbę żony brata ciotecznego - Kamilki. Poprosiła mnie o świeczniki na prezent dla koleżanki. Miały mieć wzór afrykański albo egipski, ważne że w kolorach czerwieni i pomarańczu. Podobał jej się świecznik, który zrobiłam dla siebie, właśnie z afrykańskim motywem. Kupiłam komplet świeczników w trzech rozmiarach i dobrałam odpowiednie fragmenty serwetki, żeby całość stanowiła komplet. Środek pomalowałam pastą akrylową w kolorze satynowego złota, spody na ciemny brąz. Całość polakierowana wielokrotnie. Fajny komplecik wyszedł. Kamilce się podobały, czy koleżance - nie wiem. Ale myślę, że powinna być zadowolona.
Wczoraj otrzymałam WSPANIAŁĄ przesyłkę od Jagody!! Zrobiłam zdjęcia, nawet zapakowanego prezentu. Udało mi się powstrzymać przed rozpakowaniem, bo ciekawość mnie zżerała i cyknęłam fotki. Potem jak rozpakowałam, zbierałam szczękę z podłogi, bo Jagoda zaszalała. Jutro wstawię zdjęcia, bo nie mam ich teraz pod ręką. Ale wierzcie mi, to po prostu CUDEŃKA!! DZIĘKUJĘ bardzo!!!
wtorek, 6 marca 2012
"Komplet" różany
Dzisiaj obiecane różane nowości. Kupiłam prześliczną serwetkę w róże, chyba najładniejszą jak do tej pory. Ozdobiłam nią kartkę urodzinową dla Cioci (czy zrobiłam zdjęcie??), szkatułkę i butelkę. Same eksperymenty :)
Ze szkatułki jestem bardzo dumna, bo pierwszy raz pokusiłam się o skomponowanie tła, a nie tylko jednobarwne pomalowanie. Róże dodały jeszcze więcej uroku i aż żal mi rozstawać się z tą szkatułką. Ale postanowiłam ją dla kogoś przeznaczyć - ale to tajemnica. Kurcze, coś dużo ostatnio tych tajemnic u mnie :p
Na każdej ściance umieściłam róże w innej kombinacji, tak żeby się nie powtarzały. Ozdobne wykończenie pomalowałam na ciemny brąz i dodatkowo pastą akrylową w kolorze masy perłowej, co złagodziło odcień brązu. Powiedzcie szczerze, czy to moje subiektywne odczucie, czy na prawdę fajnie wyszło? Warto zrobić jeszcze taki eksperyment?
I do "kompletu" powstała butelka. Pisze z cudzysłowem, bo to komplet wcale nie jest. Po prostu spodobał mi się efekt na szkatułce i go powtórzyłam na butelce. Łączy je wzór i kolory tła. Nie pomyślałam tylko o pomalowaniu szyjki(?) butelki i została zielona :( Ale jakoś poprawię, pomaluję albo wymyślę coś innego.
Dzisiaj tyle, żeby nie przytłoczyć znowu mojego bloga. A jednocześnie to niezły powód, żeby zaprosić Was tutaj po raz kolejny, bo może będzie zżerać Was ciekawość co ja tam znowu zmalowałam? Oj, jeszcze trochę mam w zanadrzu, także warto zaglądać :D
Do zobaczenia... wkrótce ;)
wtorek, 21 lutego 2012
Dekupażowe zaległości
To już chyba ostatnia część zaległości. Poprzednio nie dodałam zdjęć jeszcze 3 prac z dekupażu (a właściwie czterech).
Chustecznik w konwalie. Jeden z pierwszych, na prawdę udanych projektów z deku jakie zrobiłam. Całość w odcieniach beżu i delikatnej zieleni. Konwalie takie ładne że prawie pachną jak prawdziwe.. (jedynie zdjęcie nadal mam tylko takie kiepskie, robione tuż przed świątecznym kiermaszem, muszę poprawić, dopóki mam jeszcze to pudełko :p)
Na ostatnim (niezbyt wyraźnym) zdjęciu, widać jeszcze podkładki konwaliowe, o których już wspominałam na blogu, oraz korkowe podkładki z różą (czerwone). One chyba nie doczekały się osobnej uwagi w żadnym poście :(
Druga zaległość to pudełko po cukierkach, które zawsze służyło mi za pojemnik na długopisy, mazaki itp.(to niebieskie to przykrywka pudełka, założona na spód dla lepszej stabilności). Opatrzyło mi się, więc ozdobiłam je wzorem w konie, moje ukochane koniki. Teraz nie tylko przechowuje długopisy ale także zdobi biurko :p
Ostatni będzie mój dekupażowy eksperyment. Oto album na zdjęcia, pozbawiony wierzchniej "lakierowanej" warstwy przy pomocy papieru ściernego i oklejony serwetką z moimi także ukochanymi słonecznikami, całość polakierowana wielokrotnie. Myślę, że eksperyment udany, jedynie obawiam się czy się nie wytrze gdy będzie używany, albo zgnieciony na półce przez inne albumy :p
W zanadrzu mam jeszcze kilka fotek haftu koralikowego, ale jak wrzucę wszystko w jeden post to nikt nawet nie zauważy że coś dodałam :P Żartuje, ale widzę, że lepiej podzielić nieco posty, niż wrzucać wszystko w jednym :)) Takie przemyślenie na przyszłość.
Zatem do "zobaczenia" niedługo :D
Subskrybuj:
Posty (Atom)




















































