W tak zwanym międzyczasie udało mi się załapać na dwa kursy: decoupage i filcowanie. Zawsze chciałam się na nie zapisać, ale albo nie było w Łodzi albo nie pasował mi termin albo nie miałam po prostu czasu i kasy. Ale udało się. Wreszcie spróbowałam decoupage'u (dekupażu, jak kto woli). Stworzyłam komplet 4 podkładek ze słonecznikami, jedną niebieską tylko malowaną z krakiem - spękaniami, kolczyki dwustronne i dwie bransoletki. Były jeszcze dwie duże kulki na kolczyki ale te akurat nie wyszły. Polubiłam oczywiście tą technikę dekorowania i chętnie jeszcze kiedyś się za to wezmę jak tylko zrobimy zakupy niezbędnych produktów i przedmiotów.
A oto co powstało na kursie:
bransoletki
kolczyki dwustronne
podkładki (dwie pozostałe ze słonecznikowego kompletu są takie same jak te dwie na fotce)
Natomiast jeśli chodzi o kurs filcowania, nauczyłyśmy się (zaciągnęłam też siostrę an kurs) filcowania na sucho, bo na mokro już kiedyś sama próbowałam. Filcowanie specjalną igłą na sucho bardzo mi się spodobało i już po powrocie do domu musiałam coś stworzyć. Nie zrobiłam wprawdzie fotek tego co wyfilcowałam na kursie, bo nie dokończyłam zszywać, ale mam parę już domowych tworów, a jest ich kilka.
Broszki kwiatki:
brązowa już dla kogoś przeznaczona ale to tajemnica na razie
czerwono-żółta bardzo energetyczna
fioletowy w prezencie dla Cioci Celinki
bardziej różowy też w prezencie dla Cioci Eli (Połączenie techniki filcowania na sucho i haftu koralikowego - bardzo mi się spodobał ten pomysł).
Jeszcze zrobiłam dla siebie dużego kwiatka niebiesko żółtego, innego niż te tutaj, jednego puchatego białego z zielonymi listeczkami i fioletowego dla siostry takiego jak dla Cioci Celinki. Chyba wszystkie...
Jeżeli ktoś chce spróbować czegoś nowego, polecam te techniki dają dużo frajdy i satysfakcji. A już wkrótce (może jutro) pokaże nowości z haftu koralikowego. Tak więc c.d.n.













