Ostatnio noszę się z zamiarem zrobienia candy. Już nawet miałam dwa naszyjniki o podobnym wzorze w różnych kolorach do wyboru. Ale siostra zgarnęła mi jeden i jeszcze nie wiem co dam na candy i kiedy się odbędzie. Jednak bardzo bym chciała kogoś obdarować, kogoś komu spodobają się moje prace... popracuję jeszcze nad tym pomysłem...
Myślałam sporo ostatnio o tworzeniu biżuterii i dekupażu, tak ogólnie o wszystkim co robię/robimy i doszłam do wniosku, że więcej z tym problemu niż zysku (oczywiście mam na myśli zysk materialny, nie zysk wynikający z potrzeby tworzenia). Dlatego doszłam do wniosku, że skoro i tak zasadniczo nic nie sprzedaję, to zmienię nastawienie i nie będę robiła biżuterii z myślą o kiermaszach itp. Będę tworzyła dla siebie (i dla samego tworzenia), dla rodziny, na prezenty, na wymianę jak któraś z blogerek zechce moje prace, czy do szuflady. Tak będzie łatwiej ze względów ogólnie rzecz mówiąc prawnych, a także będzie to komfort psychiczny dla mnie. Oczywiście chętnie coś dla kogoś zrobię jak będzie chciał/chciała, nie ma problemu, ale wolę na wymianę, zawsze da się coś wymyślić. Nie będę musiała się martwić czy komuś się spodoba i czy w ogóle ktoś to kupi. Bardzo lubię robić coś na prezenty, chociaż nigdy nie wiem czy to co zrobiłam podoba się tak na prawdę, czy to tylko wyraz grzecznościowy. Prawie nic nie robię dla siebie - wiadomo, szewc bez butów chodzi. Dla siostry mam kilka zaległych projektów, które czekają już całą wieczność...Dlatego oznajmiam wszem i wobec, że nie będę sprzedawać swoich prac.
Porzucam też moje marzenie o sklepie z koralikami, kamieniami i wszystkim do biżuterii, z moją biżuterią włącznie. Marzył mi się, ale realia są takie jakie są i nie byłabym w stanie się z tego utrzymać, a nie chcę robić czegoś na pół gwizdka. Bo niestety bez pieniędzy nie da żyć, chociaż wiemy, że nie są one najważniejsze, to jednak niezbędne.
Nie przestaję jednak tworzyć, bo może ktoś tak pomyśli. Absolutnie nie. Mam potrzebę tworzenia i muszę ją zaspokajać. Dlatego biżuteria będzie nadal powstawała (nadal uwielbiam haft koralikowy!), nadal też będę prowadziła bloga, mimo, że rzadko coś tu piszę. Ale tworzę, ciągle coś nowego, dokańczam coś starego czekającego na lepsze czasy... czasem nie mam zdjęć dlatego nie wrzucam na bloga.. ale powoli postaram się uzupełniać braki...
Taki trochę długi wywód wyszedł. Może za bardzo się otworzyłam, za dużo napisałam, ale sądzę, że tak po prostu będzie lepiej...Mam nadzieję, że mnie zrozumiecie, że choć jedna osoba mnie zrozumie i wesprze w mojej decyzji...
Na koniec chciałabym podziękować obserwatorkom, (także tym nieujawnionym bez bloga), cieszę się ogromnie, że jesteście, że wspieracie, nawet jak jest to tylko cicha obecność, to dobrze wiedzieć, że jesteście, że komuś podoba się to co robię i że nie jestem zapatrzona w swoje prace które może nie byłyby nic warte. Dlatego dziękuję. Dziękuję z całego serca!















































